👉Jej portret
👉Anna H. Niemczynow
👉Wydawnictwo: Filia
Ludzki umysł ma bowiem to do siebie, że bez wysiłku zapamiętuje zło. Nad tym, co dobre, trzeba nieustannie pracować. Trzeba też wierzyć, że wszystko w życiu ma swój sens. Nawet gdyby tym sensem miało być coś zupełnie innego, niż sobie zaplanowaliśmy.
Zbliżając się ku końcowi książki, pomyślałam, że pisząc
recenzję, powinnam określić „Jej portret” mianem niejako życiowego przewodnika
zarówno dla Niej, jak i dla Niego. I kiedy dotarłam do końca, przeczytałam
słowa Pani Ani i przepadłam. Dotarło do mnie, jak ważna jest ta książka, jak
głęboki jest jej przekaz.
Tak łatwo oceniamy innych, krytykujemy, komentujemy ich
życie. Chowamy się pod płaszczykiem słów „Ja bym tak nigdy nie postąpiła”,
nieświadomi tego, jak szybko może nadejść nasze NIGDY.
Książka „Jej portret” była dla mnie emocjonalną karuzelą,
sama nie wiedziałam, po której stronie stanąć, za którym bohaterem stać murem.
Na początku byłam zła na Marcela, później nastąpiła stagnacja, złość na Maję,
Ewę, Daniela, a na koniec. Na koniec dostrzegłam, jak różnorodne są te postaci.
Nie da się jednoznacznie stanąć po stronie, którejś z nich. Każdy z bohaterów,
jak w kryminale, ma swój motyw. Pani Ania w niesamowity sposób dopieściła
portrety psychologiczne, szczególnie Marcela i Mai. I choć pozornie książka
wydawała się lekką lekturą, to na chwilę po jej zakończeniu czułam całą sobą
ciężar emocjonalny tej powieści.
Autorka podjęła się jakże podstawowego, a zarazem ciężkiego
i znanego wszystkim tematu, jakim jest proza życia, codzienność. Na stronach
„Jej portretu” wyraźnie dała do zrozumienia, że w życiu nie warto kierować się „ja
nigdy” czy „zazdroszczę jej/jemu”. Ludziom często wydaje się, że u sąsiada w
ogródku trawa jest bardziej zielona. Gonią za tym, by mieć coś lepszego sąsiad,
sąsiadka, kolega lub koleżanka z pracy. Każdego dnia zatracają się w pędzie za
czymś, co jak im się wydaje, da im to szczęście. Zupełnie nieświadomi tego,
jaką cenę przyjdzie im zapłacić za to rzekome szczęście. Często nie potrafimy
żyć tym, co mamy obok. Nie doceniamy dnia danego od Boga, który spędzamy z
ukochaną osobą. Zapominamy, jak wielką wartość mają drobne gesty, a jak wielką
moc i siłę za długo skrywane emocje i problemy. Zatracamy się w pędzie życia,
własnych i cudzych wyobrażeniach. Zapominamy podstaw życia na rzecz cudzych
marzeń. Najważniejszym jednak o czym zapominamy, jest miłość. I to, że nie
każda miłość jest tą, która może lub powinna zaistnieć, czasem kochamy,
wiedząc, że nie powinniśmy. Często jednak kochamy, nie wiedząc, że nam nie
wolno.
Nie wyolbrzymię, gdy powiem, że tytuł ten powinien być
obowiązkową lekturą w terapii dla par. Pani Ania za pomocą słów i na pozór
nieskomplikowanej historii stawia przed nami gotową receptę, którą tylko
wystarczy dokładnie przeczytać. I jak zawsze staram się dawać drugie życie
przeczytanym książkom, tak tym razem wiem, że „Jej portret” zostanie ze mną na
zawsze, jako moja Mała Encyklopedia o Miłości.
Pani Ania zaczarowała słowem, tak pięknie zobrazowała
ludzkie uczucia i emocje, że momentami czułam się jak bezpośredni uczestnik
wydarzeń. Kochana Pani Aniu! Nie jestem w stanie lepiej wyrazić tego, co czuję
po lekturze „Jej portretu”. Wiem tylko jedno… Miłości nie da się opisać,
ponieważ „Naprawdę jaka jest, nie wie nikt. To prawda, niepotrzebna wcale mi”.
Od dziś dzięki Pani książce mogę tworzyć w sercu i w głowie własny „Jej
portret”. Dziękuję, dziękuję, dziękuję.
Ech życie... Nikomu jeszcze się nie udało podsumować go jednym zdaniem. Składamy swoje prawdy z kłamstw innych ludzi i na odwrót - ludzie składają kłamstwa z naszych prawd.
Dziś uśmiechała się do starych lęków, stwierdzając, ze człowiek jest w stanie dostosować się do każdych warunków w jakich przyjdzie mu funkcjonować. Musi tylko chcieć się w nich odnaleźć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz